Top
Title

Inne

Recenzja książki: „Skrzat nie śpi” – Astrid Lindgren

Z Zuzią obecnie maglujemy książki z Kucykami Pony (od pewnego czasu jest totalny szał ciał na nie). Czytamy i czytamy, a tam totalny odlot - mnóstwo się dzieje - zwroty akcji, szaleństwo na każdej stronie! Za to Gabrysia lubi nieco spokojniejsze książki, trochę melancholijne, przy których może się wyluzować i rozmarzyć. W naszym domu zagościła książka, którą czytamy i przeglądamy niemal codziennie i obie świetnie się przy niej relaksujemy.     "Skrzat nie śpi" - Wydawnictwo Zakamarki   Nooo dobra, do zimy jeszcze trochę czasu - ale uwierzcie mi, ta propozycja sprawdzi się o każdej porze roku. Sama się ostatnio nacięłam, że najpierw czytam tę książkę normalnym tonem, a w pewnym momencie ściszam głos i czytam jak usypiankę.         Książka jest przepięknie wydana, w twardej oprawie i...

Z Zuzią obecnie maglujemy ksi...

Czytaj dalej

Jak ja nie lubię prasować!

Jest jedna rzecz, której nie znoszę, nie toleruje, a wręcz mam alergie na nią. Jest to prasowanie!!! Jeszcze gdy mieszkałam tylko z moim R., to jakoś człowiek zmuszał się do prasowania jego niezliczonego stosu t-shirtów, spodni itp. Za to swoje rzeczy prosto ze sznura odkładałam do szafy i prasowałam, gdy tylko była ku temu potrzeba. A jak to wygląda teraz...

Jest jedna rzecz, której nie ...

Czytaj dalej

Zakupy internetowe. Tu warto kupować!

Miał być wpis o wymuszaniu, „suchym płaczu” Gabrysi i jak sobie z tym radzimy, ale jako że teraz siedzimy w domu i chorujemy, to postanowiłam zmienić tematykę posta. Rzadko mi się zdarza, by doprowadzić do stanu, w którym lodówka czy zamrażarka jest pusta. W zamrażarce nie trzymam dużo produktów, ale w pogotowiu zawsze jest włoszczyzna czy kawałek piersi z kurczaka. Tak na wszelki wypadek, jeśli na szybko trzeba będzie coś przygotować na obiad. Ale raz na jakiś czas przychodzi taki moment, kiedy w lodówce i zamrażarce zaczynają grać świerszcze. A ja powinnam wtedy wybrać się na zakupy, ale są takie momenty, jak np. teraz, kiedy siedzimy w domu już drugi tydzień. Czyli z zakupów nici, ale przecież obiad trzeba zrobić....

Miał być wpis o wymuszaniu, ...

Czytaj dalej

Cykl świąteczny cz.3: Gry pod choinkę

Czas na trzeci, ostatni cykl prezentów pod choinkę. W ramach przypomnienia podaje Wam link do pierwszej części o książkach (tutaj klikamy) i drugiej - o zabawkach (link tutaj). Zaś dla najmłodszych mam tutaj prezentowe propozycje - kliknij i sprawdź. Trzecia część dotyczy gier, które mnie osobiście oczarowały. Niektóre z nich mamy i są przez nas użytkowane, pozostałe czekają na wielkie otwarcie! No to zaczynamy. 3, 2, 1 START!!!         1. Stonoga (Egmont)     Gra przeznaczona jest dla dzieci od czterech lat. Polega ona na tym, aby rzucając kostkami zdobyć jak najwięcej butów dla swojej stonogi. Co ważne, dziecko uczy się przy tym rozpoznawania kolorowych, ale również dodawania i odejmowania. Myślę, że będzie to u nas hit! Sama rozgrywka nie jest długa, bo trwa około...

Czas na trzeci, ostatni cykl p...

Czytaj dalej

„Wielka fabryka elfów” – świąteczna przygoda dla milusińskich

"Wielka fabryka elfów" w warszawskiej wersji to nieco ponad dwie godziny gier i zabaw utrzymanych w świątecznej narracji. Kolejne zadania mają na celu znalezienie części do niedokończonej zabawki, której potrzebuje sam Święty Mikołaj. Niepowodzenie wiązałoby się z rozczarowaniem jakiegoś dziecka, które pod choinką nie znalazłoby wymarzonego prezentu. Czy warto wydać kilkadziesiąt złotych na przeżycie tej przygody? Sprawdziliśmy to całą rodzinką, Zuzia, ja i tata.     Jeśli nie macie czasu czytać całego wpisu, skrócona wersja brzmi: tak, warto, ale próg opłacalności kończy się w okolicach sześcioletnich pociech. Z ośmiolatkami, z przymrużeniem oka, jeśli uwielbiają wszystko co związane z Mikołajem, można zaryzykować, ale starsze dzieci raczej będą miały trudność z wkręceniem się w historyjkę, a i same zadania są na tyle proste, że miejscami...

"Wielka fabryka elfów" w wars...

Czytaj dalej

Manicure tytanowy – paznokcie jak skała

Gdy dziewczyn nie było na świecie, człowiek miał sporo czasu, a to na maseczki, peelingi, malowanie paznokci czy nawet spokojne zrobienie makijażu. Teraz wybieram kosmetyki ekspresowe - odżywka do włosów w 3 minuty, paznokcie - albo proszę kogoś o pomoc albo naklejam naklejki, bo ich nałożenie zajmuje maksymalnie 10 minut, ale o ich zaletach możecie poczytać tutaj. Makijaż? Wystarczy 5 minut i mogę ruszać w świat.     Jednak raz na jakiś czas mam ochotę, aby profesjonalistka zadbała o moje paznokcie. Zwykle stawiałam na hybrydkę, aby dłużej się trzymała niż tradycyjnie pomalowane paznokcie. Ale że eksperymentowanie mam we krwi, tym razem zdecydowałam się na inny rodzaj manicure.     Odkryłam go przypadkiem, kiedy to trzy tygodnie temu byłam u fryzjera. Wtedy też postanowiłam zrobić coś z...

Gdy dziewczyn nie było na św...

Czytaj dalej

Prosty sposób na zawekowanie jagód

Uwielbiam las i to co w nim można znaleźć. Mówię tu nie tylko o przeczesywaniu lasu przy zbieraniu grzybów, ale również o zbieraniu jeżyn czy jagód. Kiedyś jak byłyśmy z siostrą młodsze, jeździłyśmy z rodzicami do leśniczówki na wakacje i tam chętnie pomagałyśmy w pracach na polu czy w lesie. Dzięki rodzicom oraz dziadkowi, który kochał las, nauczyłyśmy się m.in. jakie grzyby możemy zbierać i jeść. Zaś dzięki zapoznanej rodzinie z leśniczówki dowiedziałyśmy się, jak sprzedawane są robaczywe grzyby, żeby nikt się na nich nie poznał. Od tamtej pory moi rodzica nigdy nie kupili na targach/bazarkach itp. zebranych przez kogoś grzybów. Obecnie nie robię tego i ja! Wszystkie grzyby, które pojawiają się na naszym talerzu wigilijnym są zebrane przez nas...

Uwielbiam las i to co w nim mo...

Czytaj dalej

Idealny domowy napój na lato i nie tylko…

Zwykle w okresie jesienno-zimowym marzymy o nich. Dlatego uwielbiam lato, wakacje! Nie tylko ze względu na to, że w końcu będzie można pojechać na wymarzony odpoczynek , ale również ze względu na to, że na straganach pojawiają się świeże, długo wyczekiwane sezonowe owoce i warzywa. Prawie codziennie rano pojawiam się w pobliskim warzywniaku i kupuje produkty.     Jak to u mnie czasami bywa, kupię czegoś za dużo i potem to leży...

Zwykle w okresie jesienno-zimo...

Czytaj dalej

W oczekiwaniu na Gabrysie… – zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany

Kiedy Gabrysia była jeszcze w brzuszku, razem z Tatą musieliśmy zastanowić się jak przemeblować mieszkanie, żeby na naszym M4 zmieściły się dwa gagatki i dwójka dorosłych. Tak, wcześniej pławiliśmy się w luksusach ;) Na 50 metrach kwadratowych mieliśmy salon, osobno sypialnie dla rodziców, pokój gier, gdzie męża pochłaniała wirtualna rzeczywistość. Z czasem, gdy pojawiła się Zuzia, zmieniliśmy męskie gniazdko w dziecięcy pokój. Salon gier zniknął na dobre - spokojnie, tata pogodził się z tym i jakoś bardzo nie rozpaczał ;). No dobra, ale teraz ma przybyć jeszcze jeden domownik, który też potrzebuje przestrzeni i pochłonie trochę naszego metrażu.   W tym przypadku wiedzieliśmy jedno, że Zuzia nadal będzie miała swój azyl, gdzie będzie mogła spokojnie się bawić i odpoczywać. I to na...

Kiedy Gabrysia była jeszcze w...

Czytaj dalej