Top
Title

Moje myśli

Moje dziecko przechodzi lęk separacyjny

Przechodziliśmy już zmasowane comiesięczne skoki rozwojowe, wychodzenie ząbków, kilka niegroźnych przeziębień - jakoś to poszło. W sumie to nie mogę narzekać. Ale patrząc z perspektywy czasu i porównując młodszą do starszej (tak wiem nie powinnam 😉), to Zuzia była aniołem 😇 Pomijając jej częste chorowanie...

Przechodziliśmy już zmasowan...

Czytaj dalej

Zmiany, zmiany, zmiany! Oby tylko na lepsze 👍

Do tego postu zbierałam się jakiś czas. Zaczynałam pisać, potem kasowałam to co napisałam i za jakiś czas znowu wracałam do tematu. Chyba w końcu dojrzałam do tego, aby się z Wami podzielić własnymi przemyśleniami oraz na jakim jestem obecnie etapie.     Pierwsza ciąża w porównaniu z drugą to był pikuś. Dobra, pojawiały się problemy z ciśnieniem, kiepskie samopoczucie, ale jakoś to poszło. Druga nie tylko spowodowała, że bardzo źle się czułam, to jeszcze na dodatek od samego początku mocno tyłam. Zaraz mi napiszecie, że pewnie się kobieto obżerałaś, no to masz i wyglądasz jak klocek. Tylko że z ręką na sercu, uczciwie przed sobą i całym wszechświatem mogę powiedzieć, że jadłam przyzwoicie. Baaa, nigdy nie było tak, że miałam jakieś zachcianki...

Do tego postu zbierałam się ...

Czytaj dalej

Precz z glutami i wypluwaniem sobie płuc!

Początki chodzenia Zuzi do przedszkola to była masakra. Tydzień łażenia, trzy tygodnie kurowania się w domu. I tak od września do kwietnia. Potem nastąpiła lekka poprawa. Drugi rok przedszkola to w końcu bycie przedszkolakiem na medal. Zresztą, co tu dużo mówić Zuzia uwielbia swoje przedszkole i smuteczek pojawia się, gdy nagle dopada nas choroba...

Początki chodzenia Zuzi do pr...

Czytaj dalej

Więcej znaczy lepiej? W tym przypadku niekoniecznie

Zajęcia dodatkowe dla dzieci to temat szeroki jak rzeka, o czym przekonałam się podczas czekania na Zuzie, kiedy to ona pląsała sobie balety na sali, a ja słuchałam jak inne mamuśki wręcz przechwalały się, co ich dzieci porabiają po szkole. Wiadomo, fajnie jak dziecko zaczyna mieć swoje pasje, ale moim zdaniem we wszystkim trzeba zachować umiar.     Ale zacznijmy od początku. Od prawie trzech miesięcy Zuzia raz w tygodniu uczestniczy w zajęciach baletowych. Czemu balet? Ja jej do tego nie namawiałam, a R. próbował pokazać, że oprócz baletu może spróbować swoich sił w innych zajęciach. Ale Zuzia była nieugięta. Tak, ma się na kim wzorować, bo jej siostry cioteczne chodzą na zajęcia baletowe, a starsza poszła o krok dalej i obecnie jest...

Zajęcia dodatkowe dla dzieci ...

Czytaj dalej

Róż jedyną opcją dla dziewczynek? Ja wysiadam!!!

Ostatnio przeżywam z Gabrysią deja vu. Ponad trzy lata temu przechodziłam to z Zuzią, teraz nadszedł czas na młodszą córkę. I żeby nie było. Nie przeszkadza mi, że moje dziewuchy mylone są z chłopakami. Po prostu jedne dzieci łatwiej rozpoznać, że to dziewczynka lub chłopak, a inne nie wyglądają już tak oczywiście. No i wiadomo, do nikogo nie można mieć o to pretensji, bo skąd ma wiedzieć. W końcu na wózku nie ma napisu „jestem dziewczynką, proszę mnie nie mylić z chłopcem”, a ja dodatkowo nie ułatwiam sprawy ubierając Gabę w niezbyt dziewczęce kolory. Ale jedna rzecz mnie denerwuje i irytuje...

Ostatnio przeżywam z Gabrysi...

Czytaj dalej

Czasami to nie rozumiem facetów…!!!

Z moim R. znamy się jak łyse konie. Jesteśmy już ze sobą prawie 14 lat (w grudniu nam stuknie), małżeństwem od ponad 5. Potrafimy się dogadać bez słów, znamy swoje zalety i wady, wspieramy się nawzajem, kiedy zbierają się nad nami ciemne chmury, poprzytulamy gdy najdzie kogoś ochota na odrobinę miłości.     No ale żeby nie było tak pięknie, niektóre rzeczy z nim związane doprowadzają mnie do szewskiej pasji. I nie mówię tu o PMS (choć wtedy lepiej do mnie nie podchodzić, bo moja mina mówi wszystko), tylko o pewnych zachowaniach, z którymi walczę od 8 lat, czyli od momentu kiedy zamieszkaliśmy razem.     No bo jak to, wytłumaczcie mi, bo może ja czegoś nie kumam, ale jak można wziąć ostatnią torebkę herbaty z...

Z moim R. znamy się jak łyse...

Czytaj dalej

Wyjątkowy post! POZNAJCIE MNIE LEPIEJ :)

Dziś są moje urodziny. Które to już? Z przykrością muszę stwierdzić, że coraz głębiej wchodzę w trzydziestkę, dodając kolejne dwa latka. Jejku, jak ten czas leci:( Zdecydowanie za szybko. No ale nie ma co biadolić, czasu się nie cofnie, za to zawsze można spełnić swoje marzenia, nadrabiając teraz albo w najbliższym czasie. Ale skoro to moje święto, postanowiłam stworzyć nietypowy wpis. Trochę samolubny, poświęcony mojej osobie, ale przynajmniej daleki od narcyzmu, którego nie trawię. Chcecie poznać mnie nieco bliżej? Na pewno chcecie ;)   Urodziłam się 4 września 1985 roku i jestem spod znaku panny.   Jestem osoba leworęczną i nieeee, nie mam zdolności matematycznych (chyba że jeszcze ich nie odkryłam).   Gdy w zerówce stawiałam swoje pierwsze kroki z pisaniem, jako jedyna nie mogłam pisać...

Dziś są moje urodziny. Któr...

Czytaj dalej

Czasami mam wszystkiego dość…

Godzina 6:20 pobudka (choć zwykle wcześniej, bo Gabi wstaje przed 6). 6:30 budzę Zuzię na śniadanie, ubieramy się, myjemy zęby i wychodzimy do przedszkola. Z Gabi wracamy do domu, młoda coś przekąsi, drzemka, ja w tym czasie ogarniam co się da. Potem pobudka, bawimy się, gotujemy obiad, idziemy na spacer i po Zuzię (jeśli odbieram ją po obiedzie), jeśli nie to spacerujemy same, w międzyczasie jakieś zakupy, powrót do domu, znowu młoda je i po Zuzię koło 15:30. Tak przez cały rok...

Godzina 6:20 pobudka (choć zw...

Czytaj dalej

Ci z dwójka lub więcej dzieci mają teraz błogie życie, czyli kilka słów o 500+

Takie ostatnio usłyszałam słowa , gdy razem z Zuzią i Gabrysią postanowiłyśmy wybrać się środkami komunikacji miejskiej na plac zabaw. To nie była żadna wielka wyprawa przez całe miasto, ale raptem kilka przystanków od naszego domu.   Ledwo wsiadłam z dziewczynkami do tramwaju, a tu już spotkałam się z oporem wśród młodych ludzi, o dziwo ze strony kobiet. Chciałam wstawić wózek w dedykowane miejsce, a Zuzie posadzić na ruchomym siedzisku obok wózka. Niestety w miejscu dla wózków stały trzy młode kobiety. Poprosiłam grzecznie o przesunięcie. Niby to kilka przystanków, ale wole jak młoda usiądzie, bo nigdy nie wiadomo czy tramwaj mocniej nie szarpnie. Dodam może jeszcze, że jakiegoś specjalnego tłoku nie było, miejsca siedzące faktycznie zajęte, ale stojący mieli gdzie się podziać...

Takie ostatnio usłyszałam s...

Czytaj dalej