Top

Moje dziecko przechodzi lęk separacyjny

Przechodziliśmy już zmasowane comiesięczne skoki rozwojowe, wychodzenie ząbków, kilka niegroźnych przeziębień – jakoś to poszło. W sumie to nie mogę narzekać. Ale patrząc z perspektywy czasu i porównując młodszą do starszej (tak wiem nie powinnam 😉), to Zuzia była aniołem 😇 Pomijając jej częste chorowanie… Z lękiem przed obcymi, w sumie to nawet przed babciami, Zuzia kiepsko sobie radziła, a wręcz bała się i płakała. A Gaba? Gaba jest bardziej odważna i chętna do poznawania innych osób. Choć od jakiegoś czasu nastąpił regres i całkowita zmiana frontu….

 

 

Myślałam, że Gaba nie będzie miała takich problemów, w szczególności, że dużo częściej odwiedzają nas babcie i zajmują się małym gagatkiem. Ma również częsty kontakt z innymi dziećmi i paniami z przedszkola Zuzi. Ale to i tak nie ma znaczenia – teraz liczy się Mama, a jak jej nie ma to może być i Tata 😉 Więcej osób nie uznaje. W sumie problem urósł już do tego stopnia, że pójście do toalety na siku = obecność Gaby. No i co najważniejsze, nocne spanie! Ja już nawet nie pamiętam, kiedy ostatni raz przespałam całą noc bez notorycznego wstawania co dwie – trzy godziny😱 A były czasy, kiedy to dziewczynki po godzinie 20 już spały i wstawały o 6-6:30.

 

 

Teraz to wygląda mniej więcej tak – Gaba idzie spać, śpi mniej więcej do 1 w nocy, a potem robi się hardcore. Budzi się z płaczem i dopiero wzięcie jej na ręce, a także przytulenie sprawia, że może dalej zasnąć. Spanie najlepiej na kolanach, razem… jeśli ją odłożę, to za jakąś godzinkę, półtorej znowu będzie ryk. Powiem Wam, że padam z nóg. Chodzę jak zombie. A myślałam, że ten stan mam już za sobą, że teraz to już będzie idealnie. Znowu zaprzyjaźniłam się z dywanem u Gabrysi, choć powiem szczerze, że spanie na podłodze rujnuje moje plecy. Zauważyłam również, że masowe korzystanie z maseczek i kremów odświeżających, a także dużo częstsze nakładanie makijażu, po prostu by jakoś wyglądać i nie straszyć siebie oraz ludzi moim wyglądem.

 

 

Ratuję się też hektolitrami kawy! Kawa, kofeina bez niej obecnie nie przetrwam dnia! Jasne, zawsze mogłabym zrobić sobie drzemkę z młodą w ciągu dnia. Tylko uwierzcie mi, próbowałam i to nie wychodzi, a ja nie mogę zasnąć. Na dodatek, gdy tak próbuje zasnąć, a ona w końcu się budzi, to już totalnie jestem rozbita! Skutek? Odwrotny do zamierzonego! Dlatego, żeby podnieść sobie jakoś ciśnienie, oprócz mojej ukochanej kawy, ćwiczę! Zwykle 30-40 minut. Potem przynajmniej na jakiś czas mój organizm wypiera zmęczenie na rzecz pobudzenia. Zjazd totalny następuje, gdy Tata wraca z pracy, czyli koło 18.

 

 

 

 

Wracając do Gaby i jej nocnych pobudek. Początkowo myślałam, że to wina aktywnych, pełnych wrażeń dni… Starałam się wtedy zluzować i spędzać nasze dni nieco spokojniej. Oczywiście to nie poskutkowało, więc pozostała teoria z lękiem i obowiązkowymi przytulaskami w nocy. Powiem Wam, że nawet zapytałam wujka Google co i jak, bo już człowiek głupieje i rozum w totalnym zmęczeniu pracuje na dużo niższych obrotach. Wychodzi na to, że przeżywamy zmasowany atak skoków rozwojowych. Ale co tam, jakoś sobie damy radę! Przynajmniej łudzę się, że to minie i w końcu znowu nadejdą spokojniejsze wieczory i noce… bez wstawania i czuwania. No i co równie ważne, skończą się płacze i szlochy, kiedy to z moim R. będziemy chcieli sobie wyjść na randkę 😉

 

 

Jak radzimy sobie z jej lękami?

 

 

Na razie dużo się tulimy, gdy tylko Gaba wyraża chęć. Całujemy. Spędzamy razem czas. A w nocy… no cóż… wstaję i idę do małej. Siedzimy sobie na fotelu, a Gaba wtulona śpi sobie dalej. Jak uda się ją odłożyć do łóżeczka to ekstra 👍 mogę choć na chwilę położyć się w swoim wyrku… jeśli nieee, to trudno – wyśpie się za kilka lat 😂 A pewnie za jakiś czas będę tęsknić do tych chwil – choć teraz je mocno przeklinam.

 

 

No to sobie pomarudziłam i już mi lepiej 😁 dziękuję za poświęcony czas i przeczytanie tekstu!

 

No Comments

Post a Comment