Top
Title

Kołyska, dodatkowe łóżeczko dla Gabrysi

Zanim Gabrysia urodziła się, musieliśmy wprowadzić kilka zmian do naszego mieszkania. O przygotowaniach do przyjścia na świat małego gagatka możecie poczytać tutaj. Została nam tylko jeszcze jedna rzecz do obgadania, zastanowienia się i ewentualnego kupienia.   Sprawa dotyczyła pierwszych miesięcy życia bąbla - gdzie ma spać, żeby nie obudzić starszej siostry oraz żebym mogła w porę reagować na potrzeby małej. Kiedy Zuzia urodziła się, już na trzeci dzień swojego życia wylądowała w swoim łóżku. Nie spała z nami, zawsze któreś z nas szybko do niej biegło, gdy potrzebowała się przytulić czy najeść. Z tym, że jej pokoik znajdował się tuż za ścianą, sąsiadował z sypialnią, więc łatwiej było ją usłyszeć.   A z Gabrysią jest już inaczej. Nasza sypialnia wylądowała w dużym pokoju. Była...

Zanim Gabrysia urodziła się,...

Czytaj dalej

Ci z dwójka lub więcej dzieci mają teraz błogie życie, czyli kilka słów o 500+

Takie ostatnio usłyszałam słowa , gdy razem z Zuzią i Gabrysią postanowiłyśmy wybrać się środkami komunikacji miejskiej na plac zabaw. To nie była żadna wielka wyprawa przez całe miasto, ale raptem kilka przystanków od naszego domu.   Ledwo wsiadłam z dziewczynkami do tramwaju, a tu już spotkałam się z oporem wśród młodych ludzi, o dziwo ze strony kobiet. Chciałam wstawić wózek w dedykowane miejsce, a Zuzie posadzić na ruchomym siedzisku obok wózka. Niestety w miejscu dla wózków stały trzy młode kobiety. Poprosiłam grzecznie o przesunięcie. Niby to kilka przystanków, ale wole jak młoda usiądzie, bo nigdy nie wiadomo czy tramwaj mocniej nie szarpnie. Dodam może jeszcze, że jakiegoś specjalnego tłoku nie było, miejsca siedzące faktycznie zajęte, ale stojący mieli gdzie się podziać...

Takie ostatnio usłyszałam s...

Czytaj dalej

„Misia i jej mali pacjenci” – niezwykłe przygody małej pani weterynarz

Udało mi się zarazić Zuzię miłością do książek. Mamy swój codzienny rytuał czytania na dobranoc, ale i nie tylko. W ciągu dnia zdarza się, że Zuzia bierze z półki książeczkę i wtedy wspólnie czytamy, i oglądamy obrazki.   W swojej biblioteczce, Zuzia ma już sporo przeczytanych książek, dlatego od czasu do czasu kupuje coś nowego. Oczywiście, Tata wtedy się trochę na mnie piekli ;), bo gdzie je wszystkie trzymać...

Udało mi się zarazić Zuzię...

Czytaj dalej

Historia pewnej wiązanki i zszytego palucha

Jesteśmy małżeństwem od 5 lat. Dokładnie 28 kwietnia mieliśmy swoją małą rocznice. Niby 5 lat to niewiele, bo tak naprawdę jesteśmy dopiero na początku naszej małżeńskiej drogi, a plan jest taki, że szczęśliwie chcemy razem się zestarzeć, dużo trzymać się za raczki i mocno się kochać. Co z tego wyjdzie? Czas pokaże.   Przed zawarciem związku małżeńskiego byliśmy parą przez 8 lat. Wychodzi na to, że już 13 lat idziemy wspólnie przez życie. Można do tego doliczyć znajomość przez okres liceum, kiedy to spotykaliśmy się na szkolnych korytarzach. Kiedy byłam w czwartej klasie, zaczęliśmy się ze sobą spotykać. Po 8 latach bycia razem, postanowiliśmy pójść krok dalej. Udało nam się zamieszkać razem i w dniu przeprowadzki, wieczorem, po męczącym dniu zwożenia klamotów, mój...

Jesteśmy małżeństwem od 5 ...

Czytaj dalej

TOP 5 Najlepszych zabawek Gabrysi

Gabrysia coraz bardziej świadoma jest tego, co lubi, czym chce się bawić. Komunikuje na swój sposób, że chce być na kocu by pohasać, oraz kiedy potrzebuje trochę czułości w ramionach Mamy lub Taty. Gdy tylko najdzie ją ochota na szaleństwo na kocu, najczęściej chwyta w swoje rączki ulubione zabawki. Jakie? Oto top 5 najbardziej pożądanych zabawek Gabrysi.     Grzechotka Tiny Love   Ten kwiatuszek ma szeleszczące płatki, co oczywiście zachęca dziecko do zabawy. Jednak Gabrysi najbardziej spodobała się grzechocząca piłeczka, która ma przyjemny dźwięk podczas potrząsania czy dotykania paluszkami. Ja wybrałam wersje biało - czarną, ale w sklepach można dostać grzechotkę w różnych kolorach. Tutaj możecie sprawdzić cenę.       Karty na sznureczku  - CzuCzu   Kolejna zabawka wywołująca u Gabrysi szał ciał to karty kontrastowe na sznureczku CzuCzu....

Gabrysia coraz bardziej świad...

Czytaj dalej

W oczekiwaniu na Gabrysie… – zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany

Kiedy Gabrysia była jeszcze w brzuszku, razem z Tatą musieliśmy zastanowić się jak przemeblować mieszkanie, żeby na naszym M4 zmieściły się dwa gagatki i dwójka dorosłych. Tak, wcześniej pławiliśmy się w luksusach ;) Na 50 metrach kwadratowych mieliśmy salon, osobno sypialnie dla rodziców, pokój gier, gdzie męża pochłaniała wirtualna rzeczywistość. Z czasem, gdy pojawiła się Zuzia, zmieniliśmy męskie gniazdko w dziecięcy pokój. Salon gier zniknął na dobre - spokojnie, tata pogodził się z tym i jakoś bardzo nie rozpaczał ;). No dobra, ale teraz ma przybyć jeszcze jeden domownik, który też potrzebuje przestrzeni i pochłonie trochę naszego metrażu.   W tym przypadku wiedzieliśmy jedno, że Zuzia nadal będzie miała swój azyl, gdzie będzie mogła spokojnie się bawić i odpoczywać. I to na...

Kiedy Gabrysia była jeszcze w...

Czytaj dalej

Ogórki małosolne – banalnie prosty przepis

W końcu nadszedł ten dzień, kiedy w naszym domu pojawiły się domowe ogórki małosolne :) Przyrządzenie ogórków jest banalnie proste i nawet mój mąż, który jest antytalenciem do gotowania - spokojnie by sobie poradził z ich przygotowaniem. Wiadomo, zawsze można pójść na łatwiznę i kupić już gotowe ogórki małosolne, ale po pierwsze, są one dużo droższe niż te przyrządzone w domu, a po drugie, nigdy nie wiemy co zostało wykorzystane do ich zrobienia. No to zaczynajmy - spędzimy w kuchni zaledwie kilka minut :)   Potrzebne składniki:   - 1 kg małych i jędrnych ogórków - 1,5 łyżki soli - 1 litr przegotowanej wody - główka czosnku - kawałek korzenia chrzanu - kwiat kopru wraz z łodygą - słój z przykrywką   Przygotowanie:   Zaczynamy od dokładnego umycia ogórków i ułożenia ich ciasno w...

W końcu nadszedł ten dzień,...

Czytaj dalej

Naklejki – prosty sposób na piękne paznokcie

Aż wstyd się przyznać, ale po urodzeniu Gabrysi kompletnie przestałam dbać o paznokcie. Moja pielęgnacja kończyła się na tym, że podcinałam pazury do odpowiedniej długości. Za to pomalowanie paznokci, a nawet wycięcie skórek graniczyło z cudem. Brakowało na to czasu. Ale kiedy wygląd paznokci zaczął wołać o pomstę do nieba, powiedziałam dość - przecież nie będę chodzić w rękawiczkach latem. Z pomocą siostry udało mi się znaleźć rozwiązanie.   Siostra poleciła mi wspaniałą osobę, która potrafi z paznokciami zdziałać cuda i co najważniejsze, jest w stanie przyjechać do mnie z całym swoim oprzyrządowaniem. Biedronki, ombre, lakier zmieniający kolor pod wpływem temperatury - nie ma dla niej rzeczy niemożliwych. Ale jak to zwykle u mnie bywa, nic nie może trwać wiecznie. Zaczęły się...

Aż wstyd się przyznać, ale ...

Czytaj dalej