Top

Misia i jej mali pacjenci – rodzinna gra karciana

Gry planszowe uwielbiamy i gdy pogoda nie dopisuje albo chcemy miło spędzić czas sięgamy po nie. Niedawno na rynku pojawiła się gra karciana Misia i jej mali pacjenci. Na czym ona polega? Czy warta jest zakupu? O tym przeczytacie w dzisiejszym wpisie.

 

 

O przygodach Misi pisałam już jakiś czas temu – tutaj link. Jako, że książka bardzo Zuzi przypadła do gustu, i tu nie tylko chodzi o historie, ale również urzekły ją przepiękne ilustracje Agnieszki Filipowskiej. Postanowiłam zakupić grę.

 

 

Co znajdziemy w środku?

 

 

 

 

W pudełku znajdziemy trzydzieści kart ze zwierzętami, cztery żetony startowe z obrazkiem kliniki na drzewie oraz dwie karty ze sprzętem weterynaryjnym – stetoskop oraz plasterek.

 

 

Jak grać?

 

 

W grę możemy grać na dwa różne sposoby. Co ważne obie rozgrywki nie trwają dłużej niż 15 minut.

 

 

 

 

Pierwszy rodzaj gry podobny jest do memo. Każdy gracz wybiera swoją klinikę. Następnie tasujemy karty ze zwierzętami i układamy 16 kart w kombinacji 4×4. Pozostałe karty zostawiamy w kupce i ustawiamy je blisko rozłożonych kart. Gracze odsłaniają zakryte karty ze zwierzątkami i mogą je zabrać do swojej kliniki tylko wtedy, gdy pasuje ona do poprzedniej karty już czekającej w klinice – musi być takie samo zwierzątko albo taka sama liczba zwierzątek. Każde zwierzątko, które znajdzie się w naszej klinice zostaje wyleczone i na zakończenie gry daje nam punkty (na górze każdej karty znajduje się cyferka). Wygrywa ta osoba, która uzbiera najszybciej 10 punktów.

 

 

 

 

Przy zdobyciu odpowiedniej liczby punktów, może nam pomóc sprzęt weterynaryjny. Jeśli uda nam się go odnaleźć, to możemy go wykorzystać jako jokera, dzięki czemu połączy nasze niepasujące zwierzątka. Najlepiej wytłumaczyć to na przykładzie – jeśli w naszej klinice ostatnia karta to jeden zając, a wylosowana karta to trzy ptaki, wtedy możemy między tymi dwoma kartami położyć np. Stetoskop. Dzięki temu joker „połączy” karty, które nie pasują. W momencie podliczania punktów, warto pamiętać, że sprzęt weterynaryjny nie daje żadnych dodatkowych benefitów z tego tytułu.

 

 

Druga gra przypomina mi z lekka karcianą wojnę – trzeba pozbyć się jak najszybciej kart ze zwierzątkami.

 

 

 

 

Do tej gry potrzebujemy tylko i wyłącznie kart ze zwierzątkami, karty z kliniką i ze sprzętem weterynaryjnym pozostawiamy w pudełku. Jedna osoba tasuje karty i rozdaje każdemu graczowi po osiem. Za to z pozostałych robimy stos i kładziemy tak, aby każdy miał do nich dostęp. Gracz odsłania ze stosu pierwsza kartę i wtedy każdy uczestnik gry próbują pozbyć się swoich kart (odkładając je na odkrytym stosie). Oczywiście gracz może tylko wtedy odłożyć kartę, jeśli ta pasuje do poprzedniej (musi być takie same zwierzątko albo taka sama cyfra). Oczywiście może się tak zdarzyć, że graczom nie będzie pasowała karta, wtedy następuje dobieranie jednej karty na odkryty już stos. Tak jak pisałam wcześniej wygrywa ta osoba, która pozbędzie się wszystkich swoich kart.

 

 

Super gra!

 

 

Powiem Wam, że uwielbiam gry w kompaktowych pudełkach. Bo nie tylko nie zajmują dużo miejsca na półkach, ale również możemy ją zabrać w podróż na wakacje czy na piknik na świeżym powietrzu. Kolejna sprawa to szybka rozgrywka, nawet gdy dziecko przegra to się nie zniechęca i chce spróbować swoich sił jeszcze raz. Trzecia sprawa, to że można w nią grać na dwa sposoby: wersja, która wymaga trochę przestrzeni, bo trzeba rozłożyć karty, a gdy miejsca brak – szybka wersja à la wojna.

 

 

Dodatkowo oprócz miłego spędzenia czasu i super zabawy, spełnia inną funkcję – ćwiczenie dodawania do 10. Sumowanie Zuzia ćwiczy na paluszkach albo patyczkach. Taka niepozorna gra, a proszę łączy przyjemne z pożytecznym!

 

 

W grę maksymalnie mogą zagrać cztery osoby (minimum to dwie).

 

 

Przedział wiekowy: od 4 lat wzwyż

 

 

Polecamy!!!!

 

 

Cenę gry możecie sprawdzić tutaj!

No Comments

Post a Comment